bron.iweb.pl
Forum dyskusyjne miłośników pneumatyków i innej broni

Broń - CP - Topienie ołowiu

kbkak - 2005-06-23, 23:17
Temat postu: Topienie ołowiu
Witam wszystkich!
Jestem tu nowy i mało wiem, a na forum nic prawie nie znalazłem...
Chodzi o samą procedurę topienia ołowiu. Słyszałem że ciekły strasznie paruje, a opary jakie są - każdy wie. Chciałem poprosić o parę wskazówek, gdzie i jak przetapiać, aby było bezpiecznie dla organizmu.

1. Czy można topić w domu na palniku kuchenki przy włączonym okapie?? czy to wystarczające zabezpieczenie przed oparami??

2. Jak dokładnie pozbyć się zanieczyszczeń? Tak rzeczowo - jak ściągnąć ten kożuch z całym syfem??

Pozdrawiam i z góry dzięki

Bartic - 2005-06-24, 07:40

Ołów (opary) nie powalą Cie od razu, jak muchozol muchę, ale to, że są szkodliwe nie ulega wątpliwości. Im większy przeciąg - tym lepiej. Jeśli już musisz w domu topić, to i okap włącz i okna pootwieraj. Jeśli tego ołowiu masz więcej i jest zanieczyszczony, to na przetapianie go polecałbym, w miarę możliwości, jakiś plener.

Kiedy masz już stopiony ołów, nieczystości i tlenki z wierzchu możesz czymś zgarnąć, po czym odlewać mniejsze sztabki do foremm i tych dopiero używać do ponownego stopienia i odlewania kul.

Są gotowe foremki w postaci takiej "łopatki" na przykład. Ja formy do małych sztabek robiłem z gipsu - doskonale się nadają.

Już przy odlewaniu pocisków musisz pamiętać, żeby za bardzo nie przegrzewać ołowiu. Tworzy się wtedy warstwa tlenków i czasrm może przeszkadzać. Dobrze jest używać kociołka elektrcznego ze spustem.

Simon - 2005-06-24, 19:00

W domu to bym nie próbował. Jak powiedział kolega opary nie powalą od razu ale... .Niektórzy koledzy z forum odlewają kule na balkonie ale lepiej jednak znaleźć miejsce w plenerze. Moj sprzęt składa się z butli gazowej, palnika, rondelka z rączką, chochelki, drewnianej szczapki i kulolejki. Wybieram się jak tylko zaczyna brakować mi kulek nad rzeczkę i w spokoju mając dużo chłodziwa robię swoje. Odlewanie kul ma swój urok i tworzy klimat, który w tym hobby ma ogromne znaczenie. Pozdrawiam i życzę ... zdrowia :)
kbkak - 2005-06-24, 22:15

Dzięki za zainteresowanie. Co prawda ten ołów to mi potrzebny do śrutów wiatrówkowych, ale od jakiegoś czasu zastanawiam się nad jakimś czarnoprochowcem.
Po zakupie broni, jakie średnio koszty miesięcznie (lub rocznie) ponosicie z racji tego hobby? Chodzi o wszystko sumarycznie: proch, konserwacja i ew. naprawy broni, kule, opłaty za strzelnicę, ew. składki klubowe itp, bo nie wiem czy mnie na to stać.

Gdzie we Wrocławiu można kupić proch? I czy proch też można nabyć bez pozwolenia lub legalnie samemu produkować?

Mazi - 2005-06-25, 15:07

Gdzieś już było na forum opisane ile kosztuje strzał.
A opłaty za strzelnicę są uwarunkowane od miejsca gdzie się mieszka.
Na śląsku możesz strzelać prawie za darmo. A w innych częściach naszego kraju bywa różnie. :?

Bartic - 2005-06-27, 14:43

Cytat:
Po zakupie broni, jakie średnio koszty miesięcznie (lub rocznie) ponosicie z racji tego hobby?


Koszty to sprawa względa. Kilogram proch można kupić za około 50zł, a można również i za 100 i za 200zł, a w dodatku możesz strzelaćgramem i 5 gramami. Kulkę można kupić i można odlać samemu, czerpiąc surowiec ze złomu, przybitkę, czy flejtuch również można wykonać własnoręcznie lub kupić gotowe.
No przyjmijmy, że przy pewnym wkłazdie własnym strzał kosztować Cię będzie złotówkę, no powiedzmy, że nawet dwa złote.
Jeśli ze stówką pójdziesz na strzelnicę, kupisz za to 50szt scalonych naboi, a nie wspomionam, że trzeba czasem dołożyć jeszcze za stanowisko, za instruktora... to te 50 naboi, nie spiesząc się pójdzie w 15-20 minut (góra).
Jeśli natomiast chcesz strzelić 50 razy z CP, to ta sztuka Ci się raczej nie uda w tak krótkim czasie. Cały ceremoniał ładowania zajmuje chwilkę, że aż potem żal strzelać :wink: . W strzelaniu CP pieniądze wydajesz wolniej.

Waldek - 2005-06-28, 14:44

Jest takie pożyteczne urządzenie które nazywa sie pirometr optyczny. Jeżeli ktoś ma do tego dostęp polecam do używania przy odlewaniu kul.
Najlepszą temperaturą dla kokili jest 120-135 st.C. natomiast sam ołów najlepiej żeby był w temp. 320-340 st.C. Jako stopu używam 9 części ciężarki do kół + 1 częśc cyna do lutowania "60". Od czasy kiedy używam pirometru 100% pocisków odlanych jest w stanie idealnym, łącznie z pierwszymi. Jedyną wadą pirometru jest jego cena : 400-500 zł.

Bartic - 2005-06-28, 15:13

Ciężarki od kół i cyna... pociski dobrze się z tego ulewają, ale są dość twarde chyba.

Myśle, że z tym pirometrem to troszkę komplikujesz sprawę. Jeśli go używasz i kontrolujesz temperaturę kokili i "wsadu", to powiedz mi jak w takim razie utrzymujesz pożądaną temperaturę stopu?

Waldek - 2005-06-28, 17:07

Przepis na skład stopu był zawarty w instrukcji do kokili czyli kulolejki firmy LYMAN. "Cyna do lutowania" jest stopem cyny i ołowiu w stosunku około 50/50. W rezultacie w stopie którego przepis podałem jest do 5% cyny.
Kontrolę pirometrem przeprowadzam co 5-10 odlew. Posługiwanie nim jest prościutkie a pomiar natychmiastowy. Odchyłki 20 st.C (normalnie niezauważalne) od wartości przeze mnie podanych powodują wszelkie niedoskonałości odlewów które spotkaliście w praktyce.
Używam pirometru bo go poprostu miałem wcześniej i ręczę że nie komplikuje, tylko pomaga.

Dazbi - 2005-06-28, 22:12

Ciężarki do kół same są zbyt twarde - poco dodawać tam jeszcze cynę ? :?
Ciężarków używam tylko jako dodatku do czystego ołowiu, dla poprawy "lejności"

Bartic - 2005-06-29, 07:33

No właśnie... ciężarki od kół to stop ołowiu, jest twardy, zawiera antymon, dodawanie do niego jeszcze cyny nie ma sensu. Jak napisał Dazbi - cieżarków można używać jako dodatek do czystego ołowiu.

Waldku chodziło mi nie o sposób pomiaru pirometrem, a o sposób regulacji temperatury. Jak udaje Ci się tak dokładnie utrzymywać temperaturę stopu?

Waldek - 2005-06-29, 12:53

Regulacja temperatury
Ołów topię na gazowej kuchence turystycznej. Temeraturę geguluje się pokrętłem dopływu gazu - to chyba proste. Trzeba tylko pamiętć że wraz z ubywaniem ołowiu w naczynku rośnie jego temperatura.
Kokila co dziesiąty odlew musi być krawędzią zanurzona w wodzie. Następnie poczekać parę sekund w celu wyrównania ciepłoty kokili. Jeżeli nie będziemy studzić kokili to temperatura jej wzrasta ponad 200 st.C.
Pirometr jest tylko urządzeniem pomiarowym kształtem podobnym do latarki, nie można go wykorzystać do regulacji żródła ciepła.
W tym temacie chciałem tylko zwrócić uwagę że znikną wszelkie problemy z odlewaniem pocisków jeżeli będziemy panować nad temperaturą.

mevatron - 2005-06-29, 13:15

Nie rozumiem tych ceregieli z kuchenka, zanurzaniem, pirometrem.
Topie olow w kociolku Lee z termostatem.
Ustawaim galke na 6, kulolejke klade na wierzchu i grzeje sie razem z kociolkiem.
W tym czasie moge zrobic kawusie, zapalic, rozlozyc kocyk, a na nim reszte klamotow.
Leje pociski i po prostu wychodza dobre.
Nie schladzam kulolejki, tylko nie spiesze sie z odlewaniem.
Poza tym jest aluminiowa i latwo traci cieplo.
Proces prosty, szybki, czysty.
Teraz, kiedy cieplo, wystarcza stoliczek turystyczny i taras.
No i przedluzacz.
Czysta przyjemnosc, szczegolnie kiedy odlewa sie z kims i nie na sucho.

Marek- - 2005-06-29, 13:26

Uwaga na moczenie formy!!!!!

Musi być sucha podaczs lania ołowiu inaczej potrafi pryskać na metr w góre - widziałem coś takiego - średnia przyjemność ołów na twarzy.

Bartic - 2005-06-29, 13:32

Ceregiele z pomiarem temperatury chyba rzeczywiście nie są potrzebne.
Niezależnie od tego czy odlewam topiąc nad palnikiem, czy z kociołka elektrycznego - po prostu odlewam. Po którymśtam nieudanym pocisku zaczynają już iść dobrze i tak do końca, potem je jeszcze oglądam, odrzucam niedoróbki (jest ich z 5% w porywach 10%).
Odlewanie z kontrolą temperatury, to chyba strata czasu. [...taaaaak wiem, czepiam się jakbym miał napięcie przedmiesiączkowe :lol: ]

marekp - 2005-06-29, 13:37

Mozna mierzyc temperature. Mozna robic jakies stabilizacje. Jak jest duzo olowiu to sam sie ustabilizuje. I tak kule trzeba wazyc po odlaniu i te lekkie wywalac do przetopu. Potem trzeba je obtaczac czy kalibrowac. Najlepij wyciskac na zimno olow. Tyle ze to droga technologia. W zasadzie mozna miec dowolne kawalki olowiu o wadze powiedzmy 9 gramow. Jesli odpowiednio dlugo je obracac w bebnie tak zbeby sie o siebie obijaly to wyjda kule kalibru .45. Beda walcowane.

MarekP

MIKI - 2005-06-29, 20:36

widziałem takie urządzenie do pomiaru temperatury w zegarku.Miał je znajomy chemik i doskonale radził nim sobie w pracowni.Zamiart używać termometru zbliżał zegarekdo kolby i znał temperature.Myśle że taki zegarek był tanszy niż opisywany wcześniej pirometr.Firma Lyman produkuje termometry do ołowiu ale nie wiem czy to specjalnie potrzebne urządzenia
pawyan - 2005-06-30, 09:46

Witam!
Do pomiaru temperatury można użyć dostępnych ( przynajmniej kiedyś)np. na bazarach chińskich multimetrów uniwersalnych ( ok 70-80 zł) z zakresem pomiaru temperatury termoparą typu K do ok. 1000 st. C. Tyle może nie radzę mierzyć, ale 350 st. ta termopara spokojnie wytrzyma.
Co do sprawy suchej formy, szczególnie ceramicznej, to podstawa bezpieczeństwa przy wykonywaniu odlewów z metalu. Przekonałem się o tym na własnej buźce w wieku 11 lat i wspomnienia nie są miłe.

Waldek - 2005-06-30, 12:49

Przegrzaną kokilę należy umoczyć krawędzią w wodzie. Jej temperatura momentalnie spadnie do porządanych stu paru stopni. I równie momentalnie będzie sucha. Jak już wspomniano w w sprawie BHP najważniejsze jest myślenie i zdrowy rozsądek.
Remington - 2005-06-30, 22:59

Wiecie że w Wieliczce, w kopalni soli, dawno temu, wydobywano sól wydrążając wielkie solne bryły. Te bryły nie mają szalunków a czasem sale w nich są ogromne. Jedynie pozostawiona warstwa soli zabezpiecza całość przed zawaleniem. Pytałem: Skąd dawni mistrzowie wiedzieli jak gruba warstwa soli pozostaje? Czy można jeszcze fedrować? Czy już nie? Odpowiedź: Po temperaturze. Przykładali rękę do ściany i to im wystarczyło. Do topienia ołowiu też nie potrzeba specjalnego sprzętu wystarczy trochę wprawy. Nawet lepiej tego sprzętu nie używać, bo człowiek traci kontakt z naturą. Ołów przegrzany zmienia kolor na powierzchni i tworzy się na nim za dużo tlenków. Takie same barwy nalotowe tworzą się na czystej stali. Te barwy wystarczą do określenia temperatury. Ale jeżeli ktoś chce się uzależniać od przyrządów to oczywiście może. Jednak przyjemność z rękodzieła ma się większą, gdy ma się pełniejszy kontakt z materią.
Simon - 2005-07-01, 17:23

Podpisuje się pod tym postem obiema ręcamy ;)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group