bron.iweb.pl
Forum dyskusyjne miłośników pneumatyków i innej broni

Wiatrówki - Tuning ŁUCZNIKA wz.70

pawyan - 2013-10-04, 01:06
Temat postu: Tuning ŁUCZNIKA wz.70
Witam wszystkich Łuczników!
Od bardzo dawna wyjątkowo podobał mi się Łucznik wz.70 z powodu jego niebywale klasycznej linii, będącej konsekwencją genialnego w swej prostocie, estetyce i ergonomice umieszczenia komory tłokowej w rękojeści pistoletu - wypada tylko żałować, że to nie Polacy zaprojektowali system, a tylko go skopiowali.
A więc tydzień temu wreszcie zrealizowałem pragnienie i kupiłem Łucznika – z demobilu, za niewiele więcej niż 200zł. Przyszedł prawie nieużywany, na oko oddano z niego może 100-200 strzałów. Minimalne ślady rdzy, całkiem dobra oksyda i prawie nieuszkodzony lakier na odlewie rękojeści. Lufa po prostu lusterko (dzięki Bogu chyba plutonowy nie zdążył użyć POTWORNEGO STALOWEGO WYCIORA, będącego na wyposażeniu :shock: !
Toporne okładki chwytu, ale trudno, to przecież pryl :) ; kiedyś zrobię sobie orzechowe – tak zgrabny pistolecik zasługuje na to, w dodatku to RODAK!
Od razu złamałem, załadowałem Exactem i strzeliłem parę razy przez chronograf: początkowo 95m/s, po kilku strzałach 90m/s – NIE JEST ŹLE!
Po rozebraniu okazało się, że jedyny smar w postaci szarej plasteliny był na uszczelce tłoka i na samym tłoku. A więc czyszczenie, kontrola wszystkich części, opiłowywanie i polerowanie newralgicznych punktów współpracujących elementów ruchomych spustu i tłoka – obawiałem się, że wojsko wykonując strzelania przeciwpancerne, użyło pocisków podkalibrowych w postaci hartowanych gwoździ :) i jakieś wpadły do komory tłoka, ale na szczęście nie; komora była całkiem gładka.
I sprawa podstawowa – założyłem bowiem bezwzględną wymianę uszczelki skórzanej na syntetyczną – natychmiast odnotowałem przerażający fakt istnienia promieniowego, zaokrąglonego przejścia cylindra w dno komory; było to zresztą sygnalizowane w większości informacji na temat Łucznika i jest główną zaporą w zastosowaniu syntetycznych uszczelek - szczególnie z twardszych materiałów, takich jak teflon. Ten promień MUSIAŁ być usunięty i niewiele się zastanawiając w tym celu wykonałem prymitywny, ale skuteczny „pogłębiacz” z drewna i stalowej wkładki wykonanej ze stali HSS (wolframowej, szybkotnącej – ze starego 1,6mm brzeszczota, używanego w mechanicznych piłach do metalu). „Pogłębiacz” jest tak wykonany, że skrawa tylko z czoła – boki wkładki są lekko zaokrąglone i nie wystają z drewnianego trzpienia o średnicy równej dokładnie średnicy komory tłoka, to daje doskonałe prowadzenie w otworze i idealnie prostopadłe odwiercenie dna. Potem nieco oleju do komory (!) i ostrożne, ręczne „wiercenie”. Na którymś zdjęciu zaznaczyłem, ile materiału zebrało ostrze – wydaje się, że promień zaokrąglenia wynosił nawet 2mm (!) Nigdy nie zrozumiem, skąd taki kretyński pomysł – ciekawe, czy oryginalny Walther LP53 też miał takiego BABOLA? Uff… udało się nadspodziewanie łatwo i szybko, ale muszę tu zaznaczyć, że do wykonania tego narzędzia potrzebna jest pewna dokładność i precyzja, co najmniej tokarka (dokładny drewniany trzpień) i pewna wiedza o obróbce skrawaniem, aby go odpowiednio naostrzyć. Poniżej dwa zdjęcia obrazujące ten Hi-Tech :-D "przyrząd".
Prowizoryczny pogłębiacz ręczny


Ostrze pogłębiacza w powiększeniu

Następnie, dzięki użyciu lusterka dentystycznego przekonałem się, że na przestrzeni 10-15mm od dna są dość głębokie fabryczne ślady obróbki rozwiertakiem; może zabrakło w fabryce pod koniec rozwiercania cieczy chłodząco-smarującej i to spowodowało lekkie zatarcie ostrzy – to zdarza się podczas obróbki otworów, szczególnie w stopach glinu. Do poprawienia gładzi wykonałem dość krótki drewniany trzpień o średnicy ok. 2mm mniejszej od średnicy komory i obsadziłem go na prostym 6mm pręcie. Na to nawinąłem, wykorzystując do zamocowania cienką taśmę dwustronną, równiutko przycięty pasek papieru ściernego o gradacji 1000 dobrego szwajcarskiego producenta, do komory OLEJ (!) i wiertarka poszła w ruch obrotowo-posuwisto-zwrotny. Po kilku(nastu) minutach lusterko pokazało niezłą gładź – pozostały co prawda lekko widoczne dwa najgłębsze ślady; zostawiłem je jednak, nie chcąc powiększać zbytnio średnicy cylindra w pobliżu dna.
Narzędzia konieczne przy pogłębianiu i szlifowaniu cylindra



Dno cylindra po pogłębianiu – zaznaczyłem szerokość usuniętego materiału; jest to ok. 2mm (!), więc promień zaokrąglenia tyle właśnie wynosił


Kontrola gładzi cylindra, przeprowadzana cyklicznie (i często) w czasie szlifowania z użyciem oleju (!)
Trzecia sprawa – tłok w położeniu spoczynkowym przyciskał dźwignię napinającą – było to też sygnalizowane na Forum i jest niedopuszczalne (w skrajnych przypadkach może generować także pewną pojemność pasożytniczą), więc wybranie w tłoku przedłużyłem do tyłu o 1,5mm; jest niestety twardy, ale to całkowicie rozwiązało problem.
Kolejna rzecz: sprężyna zaczepu tłoka jest wykonana z drutu 0,9mm – ponieważ podczas strzału i ruchu tłoka do przodu zaczep jest do niego przyciskany (wynika to z konstrukcji), ma to niewątpliwie wpływ na pewne obniżenie efektywności systemu oraz (zapewne bardziej) na wycieranie bocznych krawędzi zaczepu tłoka. Uznałem, że sprężyna z drutu 0,8mm będzie wystarczająca i taką wykonałem – prawdopodobnie jest słabsza o ok. 30%, ale doskonale spełnia swoje zadanie. Można spróbować jeszcze drutu 0,7mm, ale nie wiem, czy warto.
Następnie przeanalizowałem możliwości/ograniczenia wymiarowe i zaprojektowałem nowy tłok, przeznaczony do uszczelki syntetycznej – z mocowaniem jej za pomocą integralnego grzybka, a nie wkrętem jak w oryginale. Bardzo nie lubię takiego mocowania, wkręt może się odkręcać, musi być lekko wpuszczony w uszczelkę (czyli tworzy pojemność pasożytniczą), jeśli nie jest – uderza w dno komory, co niszczy zarówno komorę, jak i gwint wkręta. Poza tym, nowy tłok z założenia miał być tłokiem bez otwartej szczeliny dla dźwigni naciągającej – czyli smar ze sprężyn nie ma szans na przedostanie się do przestrzeni uszczelki. W tym systemie co prawda smar i tak może przedostawać się do komory sprężania z miejsca, gdzie zahacza smarowany zaczep tłoka – ale zawsze im mniej go tam wpada, tym lepiej.
Ponieważ z dokładnych przeliczeń wymiarów wynikało, że takie rozwiązanie jest możliwe - na granicy! – to tłok został wytoczony jako monolityczny z ulepszanej stali, jednak dla prawidłowego działania systemu naciągania konieczne okazało się bardzo ostrożne podpiłowanie końcówki dźwigni naciągającej, opierającej się o tłok podczas naciągania – NIE MOŻNA TU PRZESADZIĆ, inaczej poratuje tylko nadspawanie materiału.
Uszczelka wargowa z pełnym czołem i zamkiem pod grzybek tłoka została wytoczona z gumy fluorowej (VITON), z wargą wstępnie odchyloną pod kątem 10st; to zapewnia sprężanie powietrza od początku ruchu tłoka, a później jest już tylko lepiej – warga jest dodatkowo dociskana ciśnieniem do ściany cylindra. Szczelina tworząca wargę uszczelki ma minimalną szerokość – dla zminimalizowania pojemności pasożytniczej .
Nowy tłok z założonym tylnym pierścieniem ślizgowym, ale ze zdjętą uszczelką z VITON-u – widać grzybek, wyjątkowo pewnie mocujący uszczelkę na czole tłoka

Tłok kompletny


Kilka razy wspomniałem w poście o pojemności pasożytniczej – wyglądać to może zaczyna na jakąś obsesję – ale z moich doświadczeń wynika, że to wyjątkowo ważna sprawa. Jak ważna, można się przekonać robiąc proste obliczenie: po założeniu faktu całkowitego zamknięcia portu powietrza, należy zsumować jego obliczoną pojemność z takoż obliczoną pojemnością szczeliny wargi uszczelki, wszelkimi „pustymi” mikroobjętościami pojawiającymi się przed czołem uszczelki tłoka w spoczynku (załóżmy, że to będzie V1) z objętością walcowej komory sprężania przy naciągniętym tłoku (V2). Potem trzeba podzielić V1+V2 przez V1 – powinna wyjść liczba od ok. 100 do kilkuset; im więcej, tym lepiej. Widać, że niewielkie zmiany pojemności V1 mają niemały wpływ na wynik tego wyliczenia. Daje to pojęcie o maksymalnym, teoretycznym ciśnieniu sprężania w danym modelu wiatrówki sprężynowej (albo i PCA). To taka moja teoria, ale sprawdza się. Obliczenie nie uwzględnia dynamicznego odbicia i oscylacji tłoka na poduszce powietrznej (a ono następuje zawsze, nawet przy bardzo silnej sprężynie i bardzo ciężkim tłoku oraz – oczywiście - przy obecności śrutu w lufie), ale nie o to chodzi w tym prostym, kontrolnym wyliczeniu.
Opory ręcznego przesuwu tłoka z powyżej opisaną uszczelką są chyba dwu- lub nawet trzykrotnie mniejsze od oporów przesuwu tłoka z uszczelką skórzaną, to kolejne polepszenie efektywnościsystemu. Dodatkowo tłok posiada kanałek pod tylne prowadzenie wykonane z poliamidu – to w zasadzie konieczność, ponieważ konstrukcja Łucznika powoduje bardzo silne tarcie tyłu tłoka o aluminiowy cylinder podczas naciągania – poliamid zabezpiecza przed zacieraniem/uszkodzeniem gładzi.
Ze starym tłokiem to może mijać się z celem – ma on średnicę tylko 0,1-0,2mm mniejszą od średnicy komory; w oczywisty sposób to kłóci się z takim rozwiązaniem.
Natomiast nowy tłok ma średnicę o 0,6mm mniejszą od średnicy komory – z przodu prowadzi go tylna część (za wargą) dopasowanej uszczelki, natomiast z tyłu wspomniany pierścień z poliamidu (przecięty). Dzięki temu stalowy tłok nie ma styku z miękką powierzchnią komory sprężania.
Poliamidowy pierścień ślizgowy

Wykonałem też dwa nieco różniące się stalowe ciężarki o długości 10mm, przeznaczone do dociążenia tłoków i zwiększające zarazem napięcie wstępne sprężyn, oraz odpowiednio wyprofilowaną podkładkę poliamidową o długości 10mm przeznaczoną wyłącznie do zwiększenia napięcia wstępnego, zakładaną na prowadnicę sprężyn zamocowaną do nakrętki komory sprężania. Wymiar 10mm wynika z zapasu miejsca w komorze: zblokowana większa sprężyna ma długość 57mm, a miejsca jest 68-69mm. Wewnętrzna sprężyna ma jeszcze nieco większy zapas.
Dociążenia tłoków: różnią się nieco, ten przeznaczony dla starego tłoka ma większą średnicę i wybranie z przodu – drugi, do nowego mniejszą średnicę i nie ma wybrania, nie jest potrzebne

Tylne podparcie sprężyn, służące do zwiększenia (wyłącznie) napięcia wstępnego. Można je wykonać ze stali, zwiększenie masy rękojeści niewątpliwie odrobinę zmniejszy „podrzut” podczas strzału

Wyniki, śrut EXACT 0,55g:
1)Uszczelka skórzana, po umyciu i nasączeniu olejem; tłok oryginalny Vo = 92-95m/s 2,5J.
2)Uszczelka skórzana, po umyciu i nasączeniu olejem; tłok oryginalny z dociążeniem stalowym o długości 10mm, napięcie wstępne o tyleż większe Vo = 119-124m/s, energia 4J.
Nie sprawdzałem dla tłoka/uszczelki oryginalnej efektu zwiększenia napięcia wstępnego sprężyny tylnym podparciem, jeszcze nie było gotowe – i nie byłem zbyt ciekaw, bo i tak zmiana tłoka była postanowiona; jednak to również pomoże w zwiększeniu Vo.
3)Uszczelka syntetyczna, nowy tłok Vo = 120-124m/s 4J.
4)Uszczelka syntetyczna, nowy tłok, stalowe dociążenie tłoka o długości 10mm, napięcie wstępne o tyleż większe Vo = 135-138m/s 5J (na początku było widać mocne dieslowanie (!), a wtedy Vo wyniosło nawet 148m/s).
5)Uszczelka syntetyczna, nowy tłok, tylna podkładka poliamidowa zwiększająca napięcie wstępne o 10mm Vo = 135-138m/s 5J
Jasne jest, że dociążenie tłoka powoduje znaczące zwiększenie specyficznego „podrzutu” pistoletu (tak nielubianego przez niektórych Kolegów – mnie on zbytnio nie przeszkadza), więc skoro tylko zwiększenie napięcia wstępnego zrealizowane przez tylne podparcie sprężyn daje praktycznie takie same wyniki, to dla fana szmocy jest skorzystanie z rozwiązania nr. 5 i u mnie pewnie tak już zostanie (oczywiście w tym wypadku „podrzut” też nieco wzrasta).
Jednak już sama wymiana tłoka i uszczelki na powyższy „bezkompromisowy” wzór, zestaw z prawdziwego zdarzenia, powoduje wzrost energii wystrzelonego śrutu z 2,5 aż do 4J, i „kop” wzrasta niewiele, ale jednak: tłok lepiej się „ślizga”, nie traci energii na tarcie, więc z większą energią uderza w dno komory sprężania.
Siła potrzebna do napięcia sprężyn wzrosła nieco, ale dla mnie nie ma znaczenia – w praktyce jest to mało zauważalne.
Zauważcie, że z komory Łucznika o średnicy 23mm i skoku tłoka 44mm (18cm3) uzyskałem ok. 135m/s (5J), a np. stara Slavia o średnicy tłoka 25mm i skoku 65mm (32cm3) fabrycznie daje tylko 165m/s (7,5J). Według mnie wynik 0,27J z 1cm3 osiągnięty przy tak małej pojemności komory przez poczciwego Dziadka, to naprawdę jego duże osiągnięcie (ale nie przeliczałem sprawności systemu, ponieważ nie przeprowadziłem pomiarów energetycznych sprężyn; teraz tego żałuję i zapewne to zrobię podczas dorabiania osłony PET).
Ponieważ wszystkie pomiary energii wylotowej były wykonane „na świeżo”, po smarowaniu komory (co prawda najpierw oddałem kilkanaście strzałów „czyszczących”) – to być może prędkość była nieco zawyżona przez niewielkie dieslowanie; jednak wszystkie strzały (ok. 50) były oddane w ciągu 2 godzin, więc warunki bardzo podobne. Tendencje są jednak wyraźne i pozwalają na miarodajne wnioski – kto ma możliwości i umiejętności skorzysta być może z tych danych i porad.
Ważna uwaga dotycząca odkręcania/dokręcania nakrętki komory: bezwzględnie należy posmarować gwint i podczas nakręcania/odkręcania mocno, ale z wyczuciem dociskać ją dłonią przeciwnie do wektora działania siły sprężyn. To przedłuży żywot gwintu naciętego w miękkim materiale komory, nie powinien pracować pod obciążeniem – jeśli on się zniszczy, powstanie bardzo poważny problem (nadspawanie może być niemożliwe, stop jest nieznany - jeśli to rodzaj ZnAl-u, spawanie jest w praktyce wykluczone; zresztą nawet, gdyby materiał nadawał się do spawania, to do pogrubasienia dość cienkościennej rury potrzeba prawdziwego mistrza TIG-a AC). Jest to szczególnie ryzyko przy (dość bezsensownym, moim zdaniem) zastosowaniu jakichś „tuningowych”, twardych sprężyn z drutu 3mm.
Jeszcze jednym elementem doświadczalnym wykorzystanym podczas prób była rurka-wkładka, która miała za zadanie zredukować średnicę portu powietrza z 4 do 3mm – to zmniejszyłoby pojemność pasożytniczą i wydawało mi się PEWNYM sposobem na podniesienie Vo; port o średnicy 4mm w takim pistoleciku od razu uznałem za zbyt duży. Omyliłem się – w praktyce zmiana ta nie miała wpływu, różnice Vo mieściły się w granicach „błędu statystycznego”; jak się przekonałem kolejny raz, przeróbki w wiatrówkach „pewne” na 100% okazują się często niepewne.
Prowizoryczna redukcja z mosiądzu, przeznaczona do wsunięcia w port powietrza – rozcięta z przodu i lekko rozgięta dla zabezpieczenia przed wpadnięciem do komory sprężania

Zmiana uszczelki lufy na silikonową także nie zmieniła w żadnym stopniu Vo, w moim wypadku skórzana dobrze uszczelniała – ale i tak wymienię ją docelowo na silikonową lub z VITON-u, to kurna wreszcie już 21 wiek. Poprawiłem też wlot lufy, mikroskopijna fazka była ostrawa, wykonana pod kątem ok. 45st. i była niesymetryczna (!) - wykończyłem to małym promieniem.
Dodatkowo dla lekkiego zwiększenia sprawności systemu i komfortu użytkowania można jeszcze wykonać osłonę PET i wstawić ją pomiędzy sprężyny – to zrobię, bo do tego nie trzeba demontować mechaniki; po tylu montażach/demontażach mam tego dosyć.
Bardzo ważną rzeczą dla wygody użytkowania Łucznika jest zmiana wystającego wkręta regulacji spustu na krótki wkręt imbusowy M3, co prawda zakres regulacji jest problematyczny (krótki wkręt), ale bardzo mało wystaje - spust jest nadal twardawy jak to w Łuczniku, jednak już całkiem przyjemny. To mi odpowiada, ponieważ nie przepadam za zbyt delikatnymi spustami, a obecnie wkręt wystaje minimalnie i nie drapie palca „cynglowego”. To istotne w przypadku bardzo krótkiego języka spustowego, a taką dziwną przypadłość ma Łucznik – i ona mnie dużo bardziej denerwuje, niż „dziwny” podrzut
Na wszelki wypadek, gdyby zdjęcia nie pojawiły się w poście - mam jakieś dziwne trudności w linkowaniu z hostingów na tym Forum - zamieszczam też bezpośrednie linki do zdjęć.
Jeśli - dzięki pomocy Dale, dziękuję Ci - będzie po krótkim czasie w porządku, proszę teraz od razu o późniejsze usunięcie tych linków (zresztą mogą chyba zostać, nic to nie zaszkodzi).

Palindrom - 2013-10-04, 13:23

Odrestaurowałem Łucznika jakiś czas temu. Mycie, odrdzewienie, uzupełnienie oksydy, wymiana uszczelek (główna nowa skórzana), smarowanie, nowa sprężyna i dociążony tłok. 3.5J ale faktycznie szarpie. Nie miałem okazji postrzelać do tarczy bo to sprzęt kolegi a jeszcze nie umówiliśmy się na wspólne strzelanie.
-
W ogóle ładnie go poprawiłeś :!: Strzeliłbym ;)

pawyan - 2013-10-06, 11:53

Witam, dzięki za uznanie.
Kolejną poprawką - kosmetyczną, ale bardzo istotną - było precyzyjne poszerzenie szczerbiny z istniejących 1,6-1.7mm do 2,5mm.
Podejrzewałem, że to będzie konieczne, ponieważ podczas trzymania Łucznika w wyciągniętej ręce widać od razu, że szerokość muszki jest praktycznie równa szerokości wycięcia w szczerbinie - bardzo utrudnia, lub nawet uniemożliwia to precyzyjne celowanie w poziomie.
To co prawda nie jest wiatrówka tarczowa, ale w każdej strzelającej rzeczy chodzi o to, by trafiać możliwie najlepiej.
I rzeczywiście: jeśli w pionie trafienia układały się w miarę ładnie na wysokości środka tarczy, to w poziomie rozlewały się wyraźnie i przestrzeliny tworzyły płasko leżącą elipsę.
Obecnie jest już zdecydowanie lepiej, a myślę, że poszerzenie wycięcia nawet do 2,8-3mm nie byłoby błędem, tym bardziej, że mam długie ręce :) - w sensie długości, nie mściwości - i po dłuższym użytkowaniu zastanowię się nad ew. dalszym powiększeniem wycięcia.

klos1968 - 2013-10-07, 10:54
Temat postu: Łucznik wz.70
Witam

Jestem pod wielkim wrażeniem Twego ,,dzieła,, szacun ...
Ja również jestem miłośnikiem i posiadaczem takowego pistoletu od czterech miesięcy. Ja ograniczyłem się jedynie do rozebrania ,umycia ,przesmarowania i złożenia całości - jak na mnie to i tak wielki wyczyn :-D . Ciekaw jestem jakie wyniki ma Twój ,,nowy,, Łucznik przy strzelaniu do tarczy na 10 m?


Pozdrawiam Dariusz

pawyan - 2013-10-07, 13:14

Żeby wiedzieć, jakie ON ma wyniki, to trzeba by wyeliminować strzelca "marność" - a ja nie jestem dobry z pistoletu, z powodów obiektywnych i subiektywnych.
Z ok. 15m trafiałem w dno puszki 70mm pewnie 50/50 - ale skorzystałem z okularów, które miałem akurat na nosie - do czytania :-D , a mam cylindry -3 i powinienem je już zmienić.

Muszę spróbować z okularami strzeleckimi z diafragmą (regulowana przysłona typu "irys"), kiedyś takie sobie zrobiłem i muszę ich poszukać - do pistoletu są niezastąpione, głębia ostrości w praktyce nieskończona; wszystko widać ostro, choć jednak dużo mniej światła.
W dużym stopniu (przy ustawionej małej średnicy przeziernika) eliminują wady wzroku.
Jest to coś podobnego np. do tych okularów: http://www.frontierarms.c...utter-2-900.jpg

Przy okazji, czy możecie podać mi link(i) do ściągnięcia wzorów tarcz do konkurencji pneumatycznych, np. 10m pistolet, i zresztą wszelkich innych pneumatycznych? Na pewno jest jakieś źródło...
Bo na razie pykam sobie do tarcz własnego wzoru, a z pewnością nie są to tarcze "koszerne" :)
EDYTA: zmiana linka do okularów strzeleckich, stary wygasł.

OrkaN - 2013-10-15, 22:24

Witam kolejnego sympatyka marki Łucznik w szczególności wz. 1970.

Bardzo żałuję, że nie mam dostępu do odpowiedniego parku maszynowego w celu dokonania zmian w podzespołach mojego Łucznika (w chwili obecnej 3 szt.).

Przez ostatnie lata przez moje ręce przeszło kilka takich wiatrówek - jako bezgotówkowa, koleżeńska usługa przy okazji degustacji browarka. Najwięcej czasu zabierało mi złożenie systemu – kto rozbierał, wie co mam na myśli.

Osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem uszczelki fabrycznej lub nowej wykonanej tak jak fabryczna: 100% skóry. Co do pasożytniczych pojemności to można się ich pozbyć poprzez wyregulowanie wysokości uszczelki. Bez przesady - za wysoka powoduje znaczne opory przy ruchu tłoka przy strzale oraz spowoduje sklepanie warg uszczelki w końcowej fazie ruchu tłoka przy strzale. Za niska uszczelka to prawdopodobnie pojemności pasożytnicze. Nie badałem tego.

Uszczelka lufy również skóra, ale inne też są do zaakceptowania. Ważne, żeby było to stałe w czasie rozwiązanie – i łatwo się nie sklepywało lub ścierało.

Polerka systemu: tłok i cylinder to w przypadku tej wiatrówki to ważna czynność. Ja to wykonuję papierem „wodnym” podobnym przyrządem jak kolega z naprawdę dużą ilością wody. W końcowej fazie można uzyskać efekt lustra (ciężko o tym mówić jak obrabiany jest materiał zbliżony do Znal-u). W przypadku porysowanego cylindra w komorze sprężania jego szlifowanie wykonujemy z rozwagą, aby zbytnio nie osłabić jego ścianek, które w dolnej części są od zewnątrz nagwintowane i służą do mocowania kapsla napinającego sprężyny napędzające tłok.

Ja smaruję (wnętrze cylindra) olejkiem sylikonowym do maszyn precyzyjnych – na sprężyny smar molibdenowy.

Ważne, aby popracować nad spustem – nie będzie bardziej miękki, ale za to bardziej przewidywalny i z płynniejszą pracą. Mniejsze „zerwanie” lub szarpanie przy strzale.

Nie jestem zwolennikiem zbyt silnych sprężyn i tzw. Śmocy lub Julianów. Nie do tego ta wiatrówka została stworzona.

Mocna sprężyna, duże napięcie wstępne powodują, że po załadowaniu wiatrówki na gwint w dolnej części rękojeści działają bardzo duże siły – gwint może ulec zerwaniu, lub pęknięciu. Widziałem osobiście takiego Łucznika.

Na dzień dzisiejszy waham się, czy więcej przyjemności ze strzelania daje ten Łucznik czy też Diana 5g, a może S9 PCA (kopia HW40), lub crosman 2250 – ciężko się zdecydować……..

I tak na koniec niedzielnych strzelanek w rękach dzierżymy Łuczniki.

Pozdrawiam innych posiadaczy i użytkowników tej wiatrówki.

pawyan - 2013-10-16, 00:54

Witam,
myślę, że przy wykorzystaniu oryginalnych sprężyn zwiększenie napięcia wstępnego nawet do maksymalnie możliwego nie spowoduje uszkodzeń w pistolecie; w mojej ocenie (być może nieracjonalnej) dwie sprężyny koncentryczne z cieńszego drutu (2,5 oraz 1,8mm) dają w porównaniu do jednej z drutu 3mm płynniejszą pracę, taki zespół jest jakby bardziej "elastyczny".
Jeśli nie zlikwiduje się promienia na dnie cylindra, uszczelka skórzana musi raczej pozostać - ale jeśli się ten promień usunie, odpowiednio wykonana syntetyczna będzie zdecydowanie lepsza - tak było w moim przypadku.
Ja posmarowałem komorę olejem hydraulicznym L-HL 32, działa OK - nie mam żadnych dobrych doświadczeń z użyciem oleju silikonowego w komorach (ale było to dawno, i nie wiem, czy był to odpowiedni do tego celu olej).
Na EXACT-cie 0,544g trzyma Vo 136±2m/s, ale np. śrut Diabolo Master (jakiś czeski niby-tarczowy, nieco lżejszy - 0,533g) osiąga tylko 127m/s. Wygląda mi to na gorsze dopasowanie (uszczelnienie?) śrutu w lufie, nie przychodzi mi do głowy inny powód.

Co do montażu ŁUCZNIKA: podpowiem, że do radykalnego jego ułatwienia warto użyć imadła stołowego z nakładkami na szczęki z grubej tektury lub preszpanu (dla ochrony lakieru na korpusie) - i zamocować korpus, chwytając/ściskając go za masywną "dupę" :-D , esowatą dźwignią naciągającą do góry. To kawał pełnego materiału, więc nie ulegnie uszkodzeniu.
Z pomocą imadła oraz kawałka drewna, sprężynę zaczepu i zaczep tłoka zakłada się - samotnie - w minutę.

PS: Doszło jeszcze jedno ulepszenie - zrobiłem nową podkładkę zwiększającą napięcie wstępne; została wykonana z wolframu :) .
Ponieważ ma on gęstość ponad 19g/cm³, to podkładka waży nieco więcej niż 50g i umieszczona w nakrętce komory zmniejsza odczuwalnie "kopnięcie" pistoletu (przynajmniej mam takie nieodparte wrażenie :-D ).
Myślę obecnie o spuście, mianowicie czy istnieje jakaś możliwość dorobienia bezstopniowej regulacji długości drogi "pierwszego" oporu. Mało tam miejsca, i grubości elementów niewielkie - trudna sprawa, ale może da się zrobić, ponieważ pierwszy stopień jest zdecydowanie zbyt długi.

OrkaN - 2013-10-20, 22:06

Mam nadzieję, że nie odebrałeś mojego posta jako krytykę swioch działań.

Zawsze mi się marzył warsztacik lub choćby stół - stolik w garażu. Do tego imadło, wiertarka stołowa, jakaś tokareczka.... dużo tego co bym chciał. Wiele spraw można by załatwić szybciej, łatwiej... możliwe, że poszedł bym twoim śladem (bez toczenia tłika).

Jeśli mogę coś zasugerować, to proponuję dociążenie lufy wykonane jako stalowa imitacja tłumika z metalu (niektóre łuczniki miały to zakładane fabrycznie na lufę) który można łatwo założyć i zdemontować.
Ogólnie pistolet zacznie ciążyć na lufę, ale przy takim układzie tłok (sprężyna) z lufą znacznie ograniczy kopnięcie. Jest kilka zdjęć tego rozwiązania w googlach.
tego rozwiązania.

pawyan - 2013-10-21, 12:53

Witam, na pewno nie odebrałem tego jako krytyki, każdy ma swoje spojrzenie na sprawy - zresztą sprzeczności nie zauważyłem :-D
Każde dociążenie pistoletu da dobry efekt, poszukam jak wygląda oryginalny fabryczny kompensator(?) - ale jednak podoba mi się obecny "czysty" kształt ŁUCZNIKA. Poza tym wydaje mi się, że mocny efekt zmniejszenia "kopnięcia" da dopiero dość duża dodatkowa masa - a pistolet jest i tak dosyć ciężki.
To nie jest tarczowiec, a na razie i tak chyba nie jest źle: na 12m mam skupienie ok 60mm (łokieć podparty, ale okulary niedobre :-D ); z krótkich wiatrówek ogólnie bardzo mało strzelałem.
Z 15m trafiam puszkę po groszku praktycznie za każdym razem - z wolnej ręki.

Co do samego ŁUCZNIKA - to mam jeszcze przynajmniej kilka pomysłów, ale nie mam czasu. Kiedy się znajdzie, może pomyślę o tych poprawkach, dwie są drobne ale dość istotne; jedna jest pracochłonna, bo "wizerunkowa".

PS: Nie mogę znaleźć w sieci zdjęcia oryginału.
Czy możesz podesłać link, aby zorientować się, jak wyglądał fabryczny kompensator?
Albo może ktoś z Kolegów go posiada i mógłby zamieścić zdjęcie?

OrkaN - 2013-10-21, 22:25

poszło na PW - przykładowe fotki.

na forum jest temat: Łucznik wz.70 "MACZ"

link: http://bron.iweb.pl/viewtopic.php?p=1061611


ciekawa koncepcja ....

Jka - 2013-10-22, 07:22

OrkaN napisał/a:

na forum jest temat: Łucznik wz.70 "MACZ"


Mam zgrane fotki z tego tematu i nieraz sobie je przeglądam, bo jest to moim zdaniem super zrobione.
Ja w swoich notatkach znalazłem jeszcze takie fotki.
Nawet nie wiem kiedy i skąd je zgrałem, dlatego nie wiem czy są to fabryczne rozwiązania czy jakieś prywatne przeróbki.

Z netu:




Jka

OrkaN - 2013-10-22, 21:15

Dolne zdjęcie przedstawia połączenie ciężarka (kompensatora odrzutu) od Walthera LP53 z Łucznikiem.

Na niemieckich forach jest tego sporo - również rękojeści wyczynowe stosowane u pierwowzoru - mam na myśli Walthera LP53.

skarbnica wiedzy o wiatrówkach na stronie: www muzzle de

http://www.muzzle.de/N3/D...om_lucznik.html


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group